Zawsze miałem wielu kolegów i to dla nich byłem skłonny zrobić wszytko jak tylko trzeba było. Wychodziłem z takiego założenia skoro ja mogę zrobić dla nich wszytko to pewnie oni dla mnie również. Niestety wszytko uległo zmianie. Któregoś dnia poznałem super dziewczynę z która zacząłem się spotykać. Naturalnie było to pewne , iż przez jakiś czas więcej będę poświęcał jej czasu niż kolegą. Oni widocznie tego nie rozumieli. Gdyż praktycznie przestali się do mnie odzywać, przestaliśmy się spotykać i zdzwonić do siebie. Nie rozumiałem czym się tak zachowują, czy mi zazdroszczą że kogoś mam czy co. Kiedy któregoś dnia przechodziłem obok nich z moją Iza nie odezwali się ani słowem do mnie wiec uznałem to, że to nie byli prawdziwi koledzy. Pod nosem słychać było głupie podteksty typu sex-laska, nic dziwnego że zerwał dla niej kontakt z nami. Ale ja już się nic nie odezwałem po prostu. Jestem szczęśliwy ale trochę mi szkoda że to tak wszytko się potoczyło. Ja wiem, ze chciałem by to trochę inaczej wyszło ale widocznie chłopaka tak było lepiej więc tak już musi być.